Przegląd nocy: Davis prowadzi Mavs do zwycięstwa

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Anthony Davis ponownie miał pecha, gdy dostał w oko od swojego kolegi z drużyny. Wrócił jednak na parkiet i w samej końcówce meczu z Hawks trafił punkty, które zapewniły jego Mavs ważne zwycięstwo. 

Washington Wizards - Sacramento Kings 116:111

Jeśli ekipa prowadzona przez Douga Christi poważnie myśli o swoim udziale w turnieju play-in, takie mecze powinna wygrywać z palcem w nosie. Tymczasem, prowadzeni przez Jordana Poole’a, Washington Wizards ograli przed własną publicznością ekipę z Kalifornii. Wizards przystępowali do meczu z takim samym bilansem jak Utah i najmniejszą liczbą zwycięstw w NBA (16). DeMar DeRozan zdobył 20 punktów w czwartej kwarcie, próbując wyciągnąć Kings z 14-punktowej straty po trzech kwartach. Kings wygrali czwartą kwartę 34-25, ale nie zbliżyli się bardziej na dwa punkty 109:111 w ostatniej minucie meczu. JT Thor trafił jeden rzut, ale w momencie, w którym miało to największe znaczenie. Zawodnik powołany z G League trafił trójkę na 40 sekund przed końcem. DeRozan chybił rzut spod kosza, a Bub Carrington dołożył dwa rzuty wolne przy 28,2 sekundy na zegarze. Kings przegrali trzecie spotkanie z rzędu na rozpoczęcie sześciomeczowej wyjazdowej serii, która jest ich ostatnią w sezonie. 29 punktów (10/23 FG), 7 zbiórek i 8 asyst DeRozana. Kolejne 18 punktów, 16 zbiórek i 7 asyst Domantasa Sabonisa. Dla Wizards natomiast 23 punkty, 2 asysty Poole’a oraz po 19 punktów Carringtona i AJ-a Johnsona. 

Boston Celtics - Miami Heat 103:124

Zdecydowanie jedna z największych niespodzianek poprzedniej nocy. Miami Heat wygrali szósty mecz z rzędu i to w TD Garden, czyli jednej z najlepiej strzeżonych aren w NBA. Ekipa Erika Spoelstry jest w trakcie swojej najlepszej serii w sezonie. Seria zwycięstw Heat nastąpiła po serii 10 kolejnych porażek. Grali bez Andrew Wigginsa (ścięgno udowe), Duncana Robinsona (plecy) i Kevina Love'a (powody osobiste). Boston Celtics przerwali swoją najlepszą w sezonie serię dziewięciu wygranych z rzędu. Już na początku trzeciej kwarty Heat prowadzili różnicą 22 punktów po serii 10:3. Rywal szybko odpowiedział, wykorzystując serię 16:1, aby zmniejszyć stratę do trzech punktów (87:91) pod koniec kwarty. Heat odpowiedzieli runem 22:9, by ponownie zbudować przewagę, której nie oddali do końca meczu. Miami miało siedmiu graczy, którzy zakończyli mecz z dwucyfrową liczbą punktów. Tyler Herro zanotował 25 punktów, 6 zbiórek i 9 asyst. Kolejnych 21 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Heat znów prezentują się jako poważne zagrożenie dla ekip, które zagrają w turnieju play-in wschodu. Dla Celtics 24 punkty, 9 zbiórek i 4 asysty Jaylena Browna oraz 16 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki Derricka White’a. 

Dallas Mavericks - Atlanta Hawks 120:118

Dobra postawa Anthony’ego Davisa przyniosła Dallas Mavericks zwycięstwo i ekipa z Teksasu umocniła się na 9. pozycji w tabeli Zachodniej Konferencji. Mavs skorzystali na tym, że swój mecz przegrali Sacramento Kings i na chwilę uciekli z walki o 10. miejsce, w którą zamieszani są Phoenix Suns oraz Kings. Davis na 3,4 sekundy przed końcem trafił floater, który zapewnił jego drużynie zwycięstwo. Hawks zajmują ósme miejsce na Wschodzie, tracąc pół meczu do Orlando i wyprzedzając Miami o jeden mecz. Dallas odrobiło 11-punktową stratę z trzeciej kwarty. W międzyczasie Davis został uderzony łokciem przez swojego kolegę z drużyny, Daniela Gafforda, podczas walki o piłkę pod koszem pod koniec pierwszej kwarty i krwawił w okolicy prawego oka. Wrócił do gry na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy, mając opatrunek na oku. Na jego trafienie z ostatniej akcji próbował odpowiedzieć Trae Young, ale rzucał równo z syreną i dobrze kryty przez Davisa spudłował swoją próbę. Skończył mecz z dorobkiem 25 punktów i 12 asyst. Kolejnych 20 punktów, 14 zbiórek, 2 asysty i 2 przechwyty Onyeki Okongwu. Po stronie Mavs 34 punkty (14/23 FG), 15 zbiórek i 5 bloków Davisa oraz 14 punktów i 10 asyst Spencera Dinwiddiego. 

Denver Nuggets - San Antonio Spurs 106:113

W Denver nie zdążyli się podnieść po bolesnej porażce z Minnesotą Timberwolves, a tu kolejny gong, tym razem od zespołu, który w tym sezonie o nic już nie walczy. Jeremy Sochan ponownie nie pojawił się na parkiecie z powodu problemów z plecami. Trener Michael Malone pozwolił odpocząć wszystkim pięciu starterom. Denver przegrywało już 20 punktami w pierwszej połowie i schodziło na przerwę z wynikiem 54:66. Wrócili jednak do gry w trzeciej kwarcie. W trakcie ostatnich 12 minut Russell Westbrook spudłował layup na 4,5 minuty przed końcem, który mógł doprowadzić do remisu. Przypomniał wszystkim o wpadce z poprzedniej nocy, gdy nie trafił łatwego layupu w kontrze, a następnie popełnił faul na 0,1 sekundy przed końcem, co pozwoliło Minnesocie wygrać 140-139 po drugiej dogrywce. Po pudle Westbrooka, Blake Wesley trafił z szybkiego ataku, a Sandro Mamukelashvili zakończył akcję wsadem, zapewniając Spurs prowadzenie 105:99. Sześciu zawodników San Antonio zakończyło mecz z dwucyfrową liczbą punktów. 20 punktów, 8 zbiórek i 3 asysty Harrisona Barnesa oraz 17 punktów, 5 zbiórek i 8 asyst Chrisa Paula. W swoim drugim występie w pierwszej piątce, Jaylen Pickett zanotował pierwsze triple-double w karierze, zdobywając 17 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. 30 punktów (11/25 FG), 11 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty Westbrooka. 

POZOSTAŁE MECZE

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes